Forum Użytkowników MiSiO-wej Galerii Strona Główna Forum Użytkowników MiSiO-wej Galerii
Czyli dyskusje o wszystkim.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload
 Ogłoszenie 
New Page 1
Zapraszam też do odwiedzania galerii http://galeria.paptak.org
Zapraszam rownież na nasz blog http://blog.paptak.org

Lato...



Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Stefan w krainie czarów (tutuł roboczy)
Autor Wiadomość
maly 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 603
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 18:41   Stefan w krainie czarów (tutuł roboczy)

Stefan wstał jak zwykle rano. Przeciągnął się leniwie. "Kurwa" - pomyślał - "Poniedziałek. Co za paskudny dzień. Znów do roboty". Podrapał się nerwowo po swędzącym kroczu. Zrobił to automatycznie, nie zastanawiając się nad przyczyną nieprzyjemnego uczucia. Nawet nie przyszło mu do głowy, że robi to ponieważ nie mył się od tygodnia. Zwlókł się powoli z czegoś, co zwykł nazywać łóżkiem, chociaż tak naprawdę resztki materaca przykryte stertą szmat, które kiedyś były białe, nie zasługiwały nawet na miano barłogu. Podszedł do okna, tak blisko, że dotknął nosem sztywnej z nagromadzonej na niej papierosowej smoły firanki.
_________________
W naturze nie ma nic niepodzielnego, więc chętnie podzielę się kłopotami.
 
 
 
decemberx 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy
madafakers



Wiek: 40
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 714
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 19:20   

Podszedł do okna, tak blisko, że dotknął nosem sztywnej z nagromadzonej na niej papierosowej smoły firanki.
Zasiadł przy stole dolewając do niedopitej wieczornej herbaty resztkę rumu. - Kończy się jucha, trzeba będzie zwlec się do miasteczka po nową butelkę - pomyślał. Zabrał się jednak do roboty. Dokumenty tworzyły na blacie stołu układankę samą w sobie, zawartość kryła o wiele bardziej skomplikowaną i zawiłą tajemnicę. Wtem z zadumy przebudził Stefana przeraźliwy dzwonek telefonu. Drrrrrrrrń...drrrrrrrń...Wstając potrącił kubek z herbatą, który zostawił na rogu stołu. Brzdęk! Stefan stał wściekły patrząc na setki małych szkiełek po duraleksie. Telefon przestał dzwonić...
_________________
Chciałbym coś tu napisać ale nie wiem co...
 
 
 
Sylvi 
uśmiechnięta


Pomogła: 1 raz
Wiek: 36
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 148
Skąd: Z Wenus
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 20:02   

Stefan stał wściekły patrząc na setki małych szkiełek po duraleksie. Nawet nie posprzątał. Telefon przestał dzwonić... zastanawiał się przez chwilę kto to mógł być, ale starał się skupić na pracy. Nie myślał o otaczającym go syfie i bałaganie, telefonach i ludziach, którzy przypomnieli sobie o jego istnieniu. Od dłuższego czasu mógł liczyć tylko na siebie. Jedno jest pewne ma ważną misję i musi ją wykonać w przeciwnym wypadku nie tylko on poniesie poważne konsekwencje. Usiadł przy stole i zaczął się zastanawiać ....
 
 
 
maly 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 603
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 20:05   

decemberx napisał/a:
Podszedł do okna, tak blisko, że dotknął nosem sztywnej z nagromadzonej na niej papierosowej smoły firanki.

"Zima. Pieprzona zima" - pomyślał patrząc na wielkie zwały białego puchu - "Nie ma na co czekać, trzeba zabrać się do roboty".
decemberx napisał/a:
Zasiadł przy stole dolewając do niedopitej wieczornej herbaty resztkę rumu. - Kończy się jucha, trzeba będzie zwlec się do miasteczka po nową butelkę - pomyślał. Zabrał się jednak do roboty. Dokumenty tworzyły na blacie stołu układankę samą w sobie, zawartość kryła o wiele bardziej skomplikowaną i zawiłą tajemnicę. Wtem z zadumy przebudził Stefana przeraźliwy dzwonek telefonu. Drrrrrrrrń...drrrrrrrń...Wstając potrącił kubek z herbatą, który zostawił na rogu stołu. Brzdęk! Stefan stał wściekły patrząc na setki małych szkiełek po duraleksie. Telefon przestał dzwonić...
_________________
W naturze nie ma nic niepodzielnego, więc chętnie podzielę się kłopotami.
Ostatnio zmieniony przez maly Wto Lis 20, 2007 22:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
maly 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 603
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 20:33   

Sylvi napisał/a:
Stefan stał wściekły patrząc na setki małych szkiełek po duraleksie. Nawet nie posprzątał. Telefon przestał dzwonić... zastanawiał się przez chwilę kto to mógł być, ale starał się skupić na pracy. Nie myślał o otaczającym go syfie i bałaganie, telefonach i ludziach, którzy przypomnieli sobie o jego istnieniu. Od dłuższego czasu mógł liczyć tylko na siebie. Jedno jest pewne ma ważną misję i musi ją wykonać w przeciwnym wypadku nie tylko on poniesie poważne konsekwencje.
Ponownie usiadł przy stole i zaczął się zastanawiać. Myśli płynęły wartkim strumieniem. Przypominał sobie jak pewnego dnia wezwał go generał i oznajmił, że jego przyszłość zależy od tego, czy uda się wspólnymi siłami opracować metodę niezauważalnego wtopienia się w taflę wody. Obiecał wtedy, że zrobi to bez najmniejszego problemu. Dziś jednak nie wydawało się to już takie proste. Milczące, cyfry stojąc poukładane w równe kolumny, niczym młodzi kadeci podczas pierwszej odprawy, nie mówiły już niczego...
_________________
W naturze nie ma nic niepodzielnego, więc chętnie podzielę się kłopotami.
Ostatnio zmieniony przez maly Wto Lis 20, 2007 22:38, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
decemberx 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy
madafakers



Wiek: 40
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 714
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 20:43   

Milczące, cyfry stojąc poukładane w równe kolumny, niczym młodzi kadeci podczas pierwszej odprawy, nie mówiły już niczego...

Sześć miesięcy wcześniej...
_________________
Chciałbym coś tu napisać ale nie wiem co...
Ostatnio zmieniony przez decemberx Wto Lis 20, 2007 20:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
maly 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 603
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 21:28   

Sześć miesięcy wcześniej...

Deszcz. Olbrzymie krople spadają na i tak przesiąkniętą już ziemię. Grupa żołnierzy w całości pokryta błotem, ciągle terroryzowana przez kaprala Aurra, tupiąc zawzięcie, wbija w rozmiękczoną deszczem glinę resztki niedopałka jakiegoś taniego papierosa. Taki trening na umiejętność pokojowego zażegnania żarzącego się jeszcze konfliktu. Stefan znalazłszy się tu nie wiadomo czemu - przygląda się obojętnie. Nawet nie stara się zrozumieć sensu przedstawienia, które jest przed nim odgrywane. Milczy. Milczą jego usta, milczy dusza... wszystko milczy. Myślami jest daleko... tak daleko, że nawet zapytany o to jak się nazywa - nie byłby w stanie odpowiedzieć. Nie, żeby doznał nagle jakiegoś zaciemnienia umysłu. Paraliżuje go świadomość, że za niecałą godzinę ma potajemne spotkanie z generałem True...
_________________
W naturze nie ma nic niepodzielnego, więc chętnie podzielę się kłopotami.
Ostatnio zmieniony przez maly Wto Lis 20, 2007 22:37, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
 
decemberx 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy
madafakers



Wiek: 40
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 714
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 22:49   

Paraliżuje go świadomość, że za niecałą godzinę ma potajemne spotkanie z generałem True...

Winda mknęła w dół już dobre kilka minut, dojeżdżali na 5 poziom.
- Stefan, długo będziesz jeszcze gapił się na te cyfry? Dojechaliśmy już! - z zamyślenia wyrwał go głos generała True.
- Człowieku, co się z tobą ostanio dzieje? Kłopoty z Anną?
- Nie panie generale, wszystko w porządku, zamyśliłem się po prostu.
- Masz pięć minut na przebranie i widzimy się w laboratorium, Ted oprowadzi cię po twoim nowym królestwie. Ted, zajmij się Stefanem.
- Tak jest, panie generale!
Ted chłodno przywitał Stefana, po czym prawie truchtem oddalili się w stronę laboratorium wąskim, słabo oświetlonym korytarzem. Gdzieś z daleka dochodziły dziwne odgłosy. Nigdy wcześniej nie słyszał podobnych dźwięków. Ciarki przeszły go po plecach i przystanął na chwilę.
- Jakieś problemy? - zapytał Ted.
- Możesz mi powiedzieć co to za hałas?
- Wszystko w swoim czasie Stefan, wszystkiego powoli się dowiesz. Chodźmy. Wszystko w swoim czasie...
_________________
Chciałbym coś tu napisać ale nie wiem co...
Ostatnio zmieniony przez decemberx Wto Lis 20, 2007 23:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
maly 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 603
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 23:42   

maly napisał/a:

- Wszystko w swoim czasie Stefan, wszystkiego powoli się dowiesz. Chodźmy. Wszystko w swoim czasie...

Słowa te nie uspokoiły go jednak. Ciągle słyszał tajemniczy dźwięk, który przypominał mu dawne czasy. - "A może to jakaś przykrywka żeby mnie sprzątnąć?" - Pomyślał. Fakt, powodów było wiele. W końcu jako pierwszy zbudował samodzielnie bombę atomową. Mało tego. Napisał o tym książkę pod tytułem "Zaoczna budowa bomby atomowej". Nie byłoby w tym nic złego, ale słowo "zaoczna" przyciągnęło do lektury wielu niespełnionych studentów. I wtedy się zaczęło...


Ten kawałek wyrzucamy - nie trzyma się kupy :-D
_________________
W naturze nie ma nic niepodzielnego, więc chętnie podzielę się kłopotami.
Ostatnio zmieniony przez maly Śro Lis 21, 2007 14:20, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
decemberx 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy
madafakers



Wiek: 40
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 714
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Śro Lis 21, 2007 00:29   

Nie byłoby w tym nic złego, ale słowo "zaoczna" przyciągnęło do lektury wielu niespełnionych studentów. I wtedy się zaczęło...

Gdy przechodzili śluzę w laboratorium dźwięk zaczął słabnąć aż wreszcie po zamknięciu drzwi ustał zupełnie.
- Więc jednak nie dochodził z laboratorium - pomyślał Stefan.
Nie zaprzątał sobie jednak tym w tej chwili głowy, gdyż właśnie zbliżali się do ściany monitorów i ogromnych piętnastometrowych drzwi, przypominających gigantyczny właz do łodzi podwodnej. W jednym z monitorów Stefan ujżał zbliżającego się korytarzem generała True.
- Co to do diabła jest? Po jaką cholerę takie drzwi sto metrów pod ziemią, na wyspie, na środku pacyfiku, której nie ma na mapach a w dżungli stacjonuje połowa marines U.S. Army? - próbował sobie odpowiedzieć Stefan w oczekiwaniu na zbliżającego się generała.
- Pewnie myślisz po jaką cholerę takie drzwi w takim miejscu? - True pojawił się nagle za plecami.
Był jakiś dziwny, nie wiedział od czego zacząć. Drżącymi rękami sięgnął po cygaro.
- Ted, otwórz sejf, wyjmij klucz Stefana i wpisz do komputera kod z jego karty.
- Tak jest panie generale.
- Od tej pory tylko my trzej możemy otworzyć te drzwi. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że z tego nie ma odwrotu? Wchodzimy tu na pół roku i Bóg mi świadkiem, że osobiście dopilnuję, żebyś nie zmarnował kolejnych lat swojej pracy.
- Panie generale gotowe. - rzekł Ted, dyndając kluczem Stefana na łańcuszku.
- Dziękuję Ted, przygotuj swój i powiadom pułkownika Edwardsa, że wchodzimy...
_________________
Chciałbym coś tu napisać ale nie wiem co...
Ostatnio zmieniony przez decemberx Śro Lis 21, 2007 00:43, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
maly 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 603
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: Śro Lis 21, 2007 09:40   

maly napisał/a:
Wszystko w swoim czasie Stefan, wszystkiego powoli się dowiesz. Chodźmy. Wszystko w swoim czasie...

Słowa te nie uspokoiły go jednak. Ciągle słyszał tajemniczy dźwięk, który przypominał mu dawne czasy. - "A może to jakaś przykrywka żeby mnie sprzątnąć?" - Pomyślał. Fakt, powodów było wiele. W końcu jako pierwszy zbudował samodzielnie bombę atomową. Mało tego. Napisał o tym książkę pod tytułem "Zaoczna budowa bomby atomowej". Nie byłoby w tym nic złego, ale słowo "zaoczna" przyciągnęło do lektury wielu niespełnionych studentów. I wtedy się zaczęło...


Zmienić już nie mogę - minęło ponad 300 minut. Niech Wszechmogący coś zrobi, żeby można było. Poza tym tak zajebiście pojechałeś dalej, że ten kawałek wydaje mi się w ogóle niepotrzebny. Proponuję nie brać go pod uwagę.
_________________
W naturze nie ma nic niepodzielnego, więc chętnie podzielę się kłopotami.
 
 
 
decemberx 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy
madafakers



Wiek: 40
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 714
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Śro Lis 21, 2007 14:05   

- Dziękuję Ted, przygotuj swój i powiadom pułkownika Edwardsa, że wchodzimy...

…Ted chwilę grzebał przy radiostacji, po czym światła zmieniły się na czerwone i rozległ się dźwięk sygnałów ostrzegawczych. Ogromne tuleje blokujące drzwi zaczęły bezszelestnie sunąć do zewnątrz, trwało to całe wieki. Pot pojawił się na czole True i zaczął mocniej zgryzać cygaro. Stefanowi natłok myśli o mało nie rozsadził czaszki. Ted szykował się do zameldowania o zakończeniu procedury. Tuleje blokujące dotarły na swoje miejsca i uwolniły drzwi. Potężny siłownik powoli przesuwał właz w ich stronę.
Po chwili oczom Stefana ukazał się tunel z czarnej folii, na którego końcu widniała otwarta przestrzeń lekko oświetlona białym światłem, widać było sklepienie jakby jaskini.
- Czeka nas jeszcze jedna przejażdżka windą – wymamrotał Ted i ruszył powoli przodem.
- Winda? Można zjechać jeszcze niżej niż do tej pory?
- To już ostatni zjazd – odparł generał.
Podeszli do brzegu rusztowania, na którym zbudowano tunel i weszli do dźwigu. Teraz Stefan w całej okazałości mógł przyjrzeć się jaskini. Jej ściany sprawiały wrażenie wnętrza kuli i były jakby wyszlifowane. Gładziutkie jak szkło, lśniły przerażająco czarną barwą. Na samym dole namiot z przezroczystej folii okrywał coś, czego Stefan nie był w stanie zidentyfikować. Wszędzie kręcili się ludzie w białych fartuchach i maskach ochronnych.
- Rok temu – zaczął True – pewien biolog - entomolog zgłosił się do nas z ciekawym odkryciem. Mianowicie badał robala, który występuje tylko na tej wyspie i okazało się, że jego odchody zawierają jakiś niezidentyfikowany do tej pory pierwiastek. Entomolog to Ted, którego właśnie poznałeś. Resztę on ci wytłumaczy.
- W wielkim skrócie. Zauważyłem, że robaczki przesiadują na obrzeżach wygasłego wulkanu. Krater prowadzi aż do tej kuli, w której się znajdujemy. Na dnie znaleźliśmy TO. Jak się już pewnie domyśliłeś, jest to pojazd obcych, który wieki temu dostał się między płyty tektoniczne i jakimś cudem dotrwał tu do tej pory ale tym zajmuje się inna ekipa. Nas interesuje paliwo, które przez cały czas wydobywa się ze statku i którym to paliwem żywią się nasze robale. Odkryliśmy, że pewne częstotliwości dźwiękowe rozszczepiają atomy w pierwiastkach tej substancji. Energia, jaką otrzymałeś produkując swoją bombę parę lat temu, to jak kapiszon w porównaniu z tym co uzyskaliśmy z tego paliwa…Dźwięk, który słyszałeś w laboratorium, to właśnie ta częstotliwość…Sęk w tym, że nie możemy tej energii utrzymać w ryzach. Reszta należy do ciebie, Stefan…Do roboty…
Akcji nadano kryptonim "metoda niezauważalnego wtapiania się w taflę wody"...
_________________
Chciałbym coś tu napisać ale nie wiem co...
Ostatnio zmieniony przez decemberx Śro Lis 21, 2007 16:36, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
paptak 
Administrator



Wiek: 46
Dołączył: 30 Paź 2007
Posty: 400
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Lis 22, 2007 13:03   

Akcji nadano kryptonim "metoda niezauważalnego wtapiania się w taflę wody"...

Czasy obecne...

Drrrrrń....drrrrrrrrń... Co znowu! Mruknął do siebie Stefan i szybkim ruchem podniósł do ucha słuchawkę - nienawidził gdy mu przerywano zadumę.
- Czego! Warknął nieuprzejmie w słuchawkę.
- Mógłbyś być bardziej uprzejmy. ?agodny głos Anny zupełnie go zaskoczył.
- Anna? Spytał bez sensu.
- Mogłam się tego spodziewać. Miałeś czas, żeby o mnie zapomnieć. Zniknąłeś na pół roku.
- Chciałem zapomnieć, to prawda ale...
_________________
... ja bym lepiej spaliłem się! Wybierać, nie Tobie...
 
 
 
maly 
Niesamowity Klepacz Klawiaturowy



Wiek: 45
Dołączył: 07 Lis 2007
Posty: 603
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: Czw Lis 22, 2007 21:37   

- Chciałem zapomnieć, to prawda ale...

- Chciałem zapomnieć, to prawda ale wydaje mi się, że nie jest to rozmowa na telefon. Nie na telefon, nie dziś i nie tak z zaskoczenia. A tak w ogóle to skąd masz ten numer? - Po drugiej stronie zapanowała cisza. Trwała jeszcze chwilę. Zaraz potem Stefan usłyszał trzask odkładanej słuchawki. Stał prawie bez ruchu zastanawiając się czy tych kilka słów, które wypowiedział nie stały się gwoździem do trumny z napisem: "Tak zakończyło się wspólne życie Stefana i Anny". Fakt. Zniknął z dnia na dzień bez słowa, bez żółtej karteczki z napisem "Nie czekaj." przylepionej gdziekolwiek. Bez żadnych wyjaśnień. Uznał wtedy, że tak będzie lepiej. Lepiej, dlatego że nie mógł powiedzieć prawdy. Kłamać też nie mógł. Kłamać Annie? Nigdy! Wybrał, jego zdaniem mniejsze zło, chociaż zdawał sobie sprawę z tego czym ryzykuje...
_________________
W naturze nie ma nic niepodzielnego, więc chętnie podzielę się kłopotami.
Ostatnio zmieniony przez maly Czw Lis 22, 2007 22:04, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Sylvi 
uśmiechnięta


Pomogła: 1 raz
Wiek: 36
Dołączyła: 07 Lis 2007
Posty: 148
Skąd: Z Wenus
Wysłany: Czw Lis 22, 2007 22:19   

Anna odłożyła słuchawkę nie mogła już słuchać Jego głosu. Zaparzyła sobie mocną kawę i usiadła przy oknie wpatrywała się w śpiące miasto oświetlane sennymi latarniami... takie ciche i spokojne niczym jej serce uśpione, które pod wpływem Jego głosu przypomniało sobie te wszystkie piękne chwile, które spędzali tylko we dwoje; bez świadków; z dala od otaczającego świata i ludzi z Jego tajemniczego świata o którym nigdy jej nie mówił. Może i miał swoje powody ... ale ... Zatęskniła ... rozmarzyła się i dopiła czarna jak noc kawę.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Zapraszam też do odwiedzania galerii http://galeria.paptak.org
Zapraszam także na nasz blog http://blog.paptak.org

website monitoring service check web page

Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8